baner
 
 
 
 
baner
 
 
 

Aklimatyzacja w domu

Czy trening hipoksyjny to najdogodniejsza, bo możliwa do realizacji nawet w domu forma wstępnej aklimatyzacji przed wyjazdem w góry? Odpowiedź na to pytanie może wiele zmienić w przygotowaniach osób wybierających się nie tylko na himalajskie ośmiotysięczniki, ale też na trekking w Andach, czy nawet na wspinaczkę w Alpach.

Piotr Krzyżowski w drodze do C1, w tle masyw Nanga Parbat. Tegoroczna wyprawa na dwa ośmiotysięczniki – Nanga Parbat i Gaszerbrum I – była sprawdzianem, na ile skuteczny jest trening hipoksyjny w domu; fot. S. Damulevicius

 

CZY TO DZIAŁA?


Po raz pierwszy z treningiem w hipoksji zetknąłem się kilka lat temu. Wtedy, przed wyjazdem na jeden ze szczytów Śnieżnej Pantery, odbyłem trzy takie sesje w komorze hipoksyjnej w Krakowie. Czy wówczas pomogło mi to szybciej zaaklimatyzować się do wysokości? Nie potrafię tego jednoznacznie ocenić. Dzisiaj wiem jednak, że nie mogło przynieść zamierzonego efektu. Dlaczego? Postaram się wyjaśnić to poniżej.

 

CZYM JEST TRENING W HIPOKSJI?


Trening hipoksyjny, zwany również wysokościowym, jest stosowaną od lat metodą przygotowania do wypraw wysokogórskich. Wykorzystuje się go w celu wstępnej aklimatyzacji organizmu do rozrzedzonego powietrza, charakterystycznego dla dużych wysokości.

 

I tutaj obalę pierwszy mit: na wysokości procentowo jest tyle samo tlenu w powietrzu, co na nizinach (około 21%). Ale z uwagi na niskie ciśnienie, które na szczycie wysokiego ośmiotysięcznika może odpowiadać jednej trzeciej tego z poziomu morza, z każdego wdechu himalaista pozyskuje mniej tlenu, bo powietrze jest bardziej rozrzedzone. To sprawia, że organizm coraz gorzej radzi sobie ze wzmożonym wysiłkiem. W przypadkach braku odpowiedniej aklimatyzacji może to prowadzić do pojawienia się objawów i rozwoju choroby wysokościowej. Dlatego ważne jest, aby organizm był właściwie przygotowany i zaaklimatyzowany do tych warunków.

 

 Na wspinanie czy trekking w wyższych górach warto wybrać się wstępnie zaaklimatyzowanym;
fot. P. Krzyżowski

 

W czasach, kiedy wyprawy w górach wysokich trwały po trzy–cztery miesiące, himalaiści aklimatyzowali się spokojnie, wchodząc coraz wyżej, do kolejnych obozów. W ten sposób ich organizmy powoli przystosowywały się do dużego wysiłku w rozrzedzonym powietrzu. Obecnie, kiedy świat wydaje się kręcić szybciej, każdy chciałby zdobyć sukces w górach błyskawicznie.

 

Czasami, jeżeli to możliwe, można zaaklimatyzować się na łatwych i wysokich szczytach, gdzie osiągnięcie dużej wysokości nie wiąże się z większym zagrożeniem. Jednak często zmusza nas to do wyjazdu w inny rejon górski bezpośrednio przed główną wyprawą, aby utrzymać zdobytą w ten sposób aklimatyzację.

 

Tekst / PIOTR KRZYŻOWSKI


Dalsza część artykułu znajduje się w Magazynie GÓRY numer 2/2023 (291)


Zapraszamy do korzystania z czytnika GÓR > link


KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com