baner
 
 
 
 
baner
 
2016-12-21
 

Bałkanski Climbing Trip /GÓRY 253

Żyć jak Alex Honnold: tylko samochód, podróże i wspinaczka. Kto z nas o tym nie myślał? Poczuć się chociaż przez moment wolnym od rutyny codzienności. Po kolejnym meczącym dniu w pracy zasiadamy z Piotrkiem nad Wisłą, czas na poważną rozmowę. Ja już mam dość. Praca w korporacji pochłania coraz więcej godzin, dni, tygodni... Inspirujących biografii ludzi podróżujących po świecie oczywiście nie brakuje.

Wielokrotnie zachwycaliśmy się ich opowieściami. Potrzebna jest tylko ostateczna decyzja. Dwa miesiące później jesteśmy już w drodze: samochód zapakowany po brzegi, w głowach zarys trasy po Bałkanach. Na celowniku mamy rejony skałkowe i górskie na Słowacji, w Rumunii, Bułgarii, Albanii i Czarnogórze. A w rzeczywistości tam, gdzie nas wiatr poniesie.



 

Kalamárka – zielona kraina

 

Dojeżdżamy do słowackiej miejscowości Detva. Na wyrastającym za nią wzgórzu, w gęstym lesie skryta jest mała wspinaczkowa kraina niczym z powieści Tolkiena. Mijamy drzewa i docieramy do polany. Nadal jednak nieznana jest lokalizacja skał. Na szczęście z lasu niespodziewanie wychodzi dwóch wspinaczy, którzy potwierdzają, że dotarliśmy do Kalamárki. Ciekawość nas zżera. Idziemy w kierunku rejonu Vyrchnych Skał. Przed nami wyłaniają się wulkaniczno-andezytowe bloki obrośnięte mchami. Już na pierwszy rzut oka widać, że to inny typ wspinania niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Zielone skały to zazwyczaj uformowane obłe półeczki o bardzo dobrym tarciu. Odległości między ringami są spore, co zapowiada poważny pojedynek z własną psychiką.


Stara gwardia

Mimo że zbliża się godzina 17.00, widać wspinacza w sędziwym wieku rozgrzewającego się na trawersach. Wytarty t-shirt, kolorowe rajtuzy i oldskulowe baletki przenoszą nas do epoki starych łojantów. To właśnie w latach 1967–1974 powstały największe klasyki kalamárkowskie. Należą do nich między innymi: Neznáma Hrana V+ (1969), Pavúčia Cesta VI– A0 (1971), Cez Jaskynku V+ A0 (1972), Peťov Pokus VI– A1 (1972), Americká Cesta V/V+ (1973) czy najtrudniejsza w ówczesnych czasach Antigravitácia VI+ (1973) – dzisiaj wyceniana na około VII–. Zakres dróg w Kalamárce mieści się w przedziale od IV do IX. Niektóre piątkowe linie potrafią jednak dać w kość. Piotrek po kilku wstawkach stwierdza, że cztery bolty na piętnastu metrach to nie Jura. Oj, czuję, że nie raz będzie „falująca getra”. Ja tradycyjnie szukam płyt odpowiednich dla kobiet, Piotrek nie gardzi przewieszkami: bulderowe starty wymagają mocnego spięcia. Obok wspina się kolejna grupa łojantów. Miło zobaczyć, że techniczne połogi nie nastręczają starej gwardii żadnych problemów. Wyjadacze przechodzą je bez mrugnięcia okiem. A my, no cóż, pilnie uczymy się kalamárkowskich skał.



 

Już po kruksie?

Trzy dni intensywnego wspinania w sektorze Vyrchnych Skał skłania do zrobienia rekonesansu w drugim rejonie Kalamárki – Skałach pod Chatkami. Wypłaszczony szczyt tej formacji przypomina taras widokowy. To stąd można w całej okazałości podziwiać piękno pobliskiej panoramy.

Opuszczamy bazę i już po kilku minutach schodzenia widzimy drogi sięgające nawet 20 metrów. Wytrzymałościowe, przewieszone VI+ potrafią nabić bułę, zwłaszcza że mamy tu do czynienia z ciągiem długich ruchów od półki do półki. Odległości między wpinkami to jedno, ale wysokość pierwszego bolta to osobny, równie ciekawy temat. Czasami trzeba wykonać kilka ruchów w dachu, żeby móc zrobić pierwszą bezpieczną wpinkę. Taką zabawę oferuje linia Pretekarsky Previs VII. Innym razem nie obejdzie się bez kilku wstawek, podczas których na przemian to trzeba zeskoczyć na ziemię, to znów się zewspinać. Takie zabiegi, a następnie pokonanie kruksa w postaci kilku technicznych przechwytów pozwalają na AntigravitáciiVII– dojść po około sześciu metrach do pierwszego ringa. Nagrodą jest ogromna satysfakcja z przełamania własnego strachu. Oczywiście w Kalamárce nie brakuje dróg, na których obicie jest mniej ryzykowne, ale nie są one już taką przygodą.



Artykuł podchodzi z najnowszego numeru GÓRY 253. Po więcej zapraszamy do magazynu lub do naszych czytników online.



 

W najnowszym 253 numerze magazynu GÓRY podaliśmy nieprawidłową informację dotyczącą ceny raków Vampire Speed.

Prawidłowa cena: 559,99 

 

Najmocniej przepraszamy wszystkich których wprowadziliśmy w błąd.

 

 


 



KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com