baner
 
 
 
 
baner
 
2005-02-20
 

Słowiański duet w akcji

Wygląda na to, że opisywanemu przez nas duetowi Walery Babanow - Rafał Sławiński na tyle spodobało się wspólne wspinanie, że postanowił jeszcze bardziej "zacieśnić współpracę".


Wygląda na to, że opisywanemu przez nas duetowi Walery Babanow - Rafał Sławiński na tyle spodobało się wspólne wspinanie, że postanowił jeszcze bardziej "zacieśnić współpracę". Ponieważ Bracia Słowianie potrafią robić obie te rzeczy (bratanie się i wspinanie) tak dobrze, jak mało kto na świecie, ich wspólne przejście - pierwsze zimowe przejście drogi Sphinx Face (M6, 2 dni, wcześniej 5.9A2) na półtorakilometrowej północnej ścianie Mont Temple w Canadian Rockies - stanowiło tylko preludium dla dalszych dokonań...
 
W listopadzie i grudniu 2004 roku w górach tych zapanowały wspaniałe warunki lodowe. Uwaga zespołu skierowała się na pn. ścianę Mount Amery, gdzie wyty(o)czyli ciężkie działo: Aurora to 600-metrowa wspinaczka o trudnościach WI6. Północna ściana Amery tworzy szeroki i wklęsły kocioł skalny, nad którym znajduje się wiszący lodowczyk. Z obu jego krawędzi spływają lodowe nitki. Aurora prowadzi prawą z nich i, mimo swego usytuowania, oferuje całkiem bezpieczne wspinanie w trudnym i efektownym lodzie alpejskim.
Dwójkowy zespół podchodził pod ścianę niewygodnym terenem przez wiele godzin, aby zabiwakować u jej stóp. Następny dzień należał do tych, w których "dobrze jest być żywym". Przejście trwało nieprzerwanie od świtu do zmierzchu, a kluczowy okazał się wyciąg na wyjściowym lodospadzie. Po zjazdach linią wspinaczki czekał ich jeszcze jeden nocleg.

To przejście jeszcze bardziej zjednało obu wspinaczy i zmobilizowało do dalszego działania razem. Dali temu wyraz już niewiele później, 18 grudnia, kiedy to przemierzyli kolejny pionowy szlak nie tknięty ludzką stopą. Pn.-wsch. zbocza Mount Sarrail i Foch tworzą w zimie wspaniały amfiteatr, ukraszony lodowymi kuluarami. Wschodnia ściana Mt. Sarrail składa się z trzech uskoków przedzielonych polami śnieżnymi. Walery i Rafał obrali za cel tę właśnie ścianę. Ich droga, ochrzczona Riders on the Storm (WI4, 500 m), pokonuje wymienione trzy lodowo-mikstowe progi rozdzielone mniej stromym śniegiem i doprowadza pod blok szczytowy. Wspinanie jest tu w znacznym stopniu uzależnione od jakości lodu w trudniejszych fragmentach i śniegu na łatwiejszych odcinkach. Najtrudniejsze są partie w lodzie z niewielkimi pasażami mikstowymi. Po dojściu pod blok szczytowy zespół zatrzymała i zagnała na dół psująca się pogoda. Choć więc formalnie nie dokończyli swej wspinaczki, do pokonania została im łatwa rampa śnieżna "zdająca się wyprowadzać w prawo i w górę na grań szczytową" albo też system poziomych półek prowadzący w lewo, do Przełęczy Sarrail-Foch.
    
Słowiański duet to nie jedyni alpiniści, jacy wykorzystali okres dobrych warunków w Canadian Rockies. Z trudniejszych propozycji, w rejonie Storm Creek zespół Ch. Dewort, D. Edgar i E. Walsh przebył "śmiertelną", trzywyciągową drogę lodową The Silmarilion (WI6+ X). Biegnie ona wyjątkowo cienkimi nitkami, polewami i filarkami lodowymi, na których asekurowano się z bardzo wątpliwej jakości śrub i haków.
Drugą nowością jest droga Rivers of Babylon (WI5+, M6+, 400 m) na Mount Wilson autorstwa P. McSorleya i J. Walsha, powstała bez użycia spitów. Dwójka zaporęczowała pierwszego dnia cztery dolne skalne wyciągi, doprowadzające do części lodowej, by nazajutrz pokonać dalsze pięć długości liny w cienkim lodzie, które wyprowadziły ich na wierzchołek.

1-2 (128-129) 2005

(kb)

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com