baner
 
 
 
 
baner
 
2016-11-25
 

Turbacz skiturowo - ostatnia część Skiturowego tryptyku

TURBACZ SKITUROWO


Można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że Turbacz (1310 m n.p.m.), najwyższy szczyt Gorców,stanowi najpopularniejszy cel wycieczek w tych górach. Można na niego wyjść niemal z każdejmiejscowości położonej u podnóża Gorców: z Nowego Targu, Łopusznej, Ochotnicy Dolnej i Górnej,Kluszkowiec, Grywałdu, Krościenka, Tylmanowej, Poręby Wielkiej, Niedźwiedzia, Rabki, Klikuszowej, Obidowej i kilku innych.

 

 

 

 

   Sam szczyt, a dokładniej schronisko pod Turbaczem, stanowi skrzyżowanie szlaków czerwonego, zielonego, żółtego i niebieskiego, a szlak czarny łączy się pod wierzchołkiem z czerwonym. Dodatkowym argumentem za wyborem Turbacza jako naszego zimowego celu jest schronisko usytuowane tuż pod szczytem, gdzie można rozgrzać się herbatą, zjeść szarlotkę, miskę ryżu z borówkami i śmietaną lub coś innego z bogatego i pysznego menu. Przy słonecznej pogodzie warto odpocząć na zewnątrz i podziwiać widoki – schronisko zwrócone jest frontem ku Kotlinie Nowotarskiej i Tatrom.

   W zależności od tego, który szlak wybierzemy i jaką mamy kondycję, a także jakie warunki napotkamy po drodze, dotarcie na szczyt zajmie nam od około 30 minut (tak, tak, wystarczy zapytać biegaczy górskich i startujących w zawodach skialpinistów) po cały dzień wędrowania. Oczywiście wycieczka na Turbacz z Krościenka stanowi wielogodzinny, znacznie dłuższy wariant niż trasa z Nowego Targu. Warto wziąć to pod uwagę, planując wycieczki zimowe, w tym narciarskie.

   Wędrowanie po dzikich zakątkach Gorców w rejonie Ochotnicy ku ich najwyższemu szczytowi stanowi świetny cel, jednak wybierając taką właśnie, rzadko uczęszczaną trasę, pamiętajmy szczególnie o względach bezpieczeństwa. Niewidoczne pod warstwą śniegu oznakowania, zasypane ścieżki i drogi oraz inne punkty odniesienia wymagają dużego doświadczenia, jeśli chodzi o orientację w terenie. Posługiwanie się kompasem i mapą, odpowiedni ekwipunek i doświadczenie to podstawa, jeśli decydujemy się zimą na wycieczkę którymś z mało popularnych i długich szlaków. Ratownicy Grupy Podhalańskiej GOPR mogą coś na ten temat powiedzieć, co rok szukają bowiem zagubionych w masywie Gorców pechowców. Gorce mogą stać się nawet śmiertelną pułapką. Niech świadczy o tym dramatyczny przypadek profesora z Krakowa (doświadczonego turysty-narciarza), który w 2004 roku wyruszył na nartach z Ochotnicy w kierunku Poręby Wielkiej i po którym ślad zaginął. Mimo że GOPR, policja i leśniczy zaangażowani byli w poszukiwania, szczątki odnaleziono dopiero dziewięć lat później, w Dolinie Kamienicy. Tyle ku przestrodze. Nie ma jednak nic piękniejszego, niż w słoneczną pełnię zimy wędrować na nartach gorczańskimi szlakami, a podczas zjazdu zostawiać pomiędzy świerkami i na polanach narciarskie ślady (byle z poszanowaniem przyrody). Biorąc to wszystko pod uwagę, proponujemy czytelnikom dwa w miarę krótkie szlaki na Turbacz. Obydwa wiodą grzbietami lub szerokimi ramionami odchodzącymi od szczytu.

 

Z NOWEGO TARGU SZLAKIEM ZIELONYM

 

Dystans: 7,5 km

Przewyższenie: 695 m

Średni czas przejścia: około 2 godzin (latem)

Nastromienie maksymalne: około 30 stopni

 

   Jest to trasa najkrótsza i „najpewniejsza”. Co to oznacza? Że omawiany szlak jest najczęściej

wybierany zarówno przez turystów pieszych i narciarzy, jak i patrolowany skuterem przez ratowników GOPR. Dzięki temu nawet osoba stawiająca pierwsze kroki, jeśli chodzi o zimową turystykę, może w miarę bezpiecznie z niego skorzystać, nie narażając się na zgubienie. W zimowe weekendy przy ładnej pogodzie niemal na pewno spotkamy tu niejednego piechura,trasa ta stanowi bowiem popularny cel niedzielnych spacerów dla wielu nowotarżan i turystów spoza miasta. Punktem rozpoczęcia wycieczki jest Długa Polana – przysiółek Nowego Targu u podnóży Gorców. Samochodem kierujemy się na osiedle Kowaniec i jedziemy kilka kilometrów, by przy kościele skręcić w prawo pod górę.Tutaj mają początek dwa szlaki na Turbacz: zielony i żółty. My jednak jedziemy jeszcze około kilometra. Możemy zostawić samochód przy stacji narciarskiej Długa Polana bądź podjechać kilkaset metrów i za goprówką zaparkować auto w głębokiej zatoczce po prawej stronie, obok potoku Kowaniec (uwaga: przy obfitych opadach śniegu zatoczki brak). Zakładamy narty i, o ile śnieg dopisuje, wędrujemy poboczem drogi jezdnej. Około 400 metrów od zatoczki parkingowej (500 metrów od goprówki) zielony szlak odbija z drogi w prawo i „znika” między domami. To jednak tylko złudzenie. Faktycznie wchodzimy między domy, jednak tuż za nimi wąska ścieżka przeprowadza nas kładką przez potok, a szlak skręca w lewo ostro pod górę. Tu zaczyna się najbardziej strome na naszej trasie podejście zwane Golgotką, gdzie większość napiętych na robienie czasu włącza stoper i pulsometr. Stąd czeka nas około 6 kilometrów marszu i 620 metrów przewyższenia. Droga prowadzi lasem, by po niecałym kilometrze wyjść na pierwszą z planowanych dziś polanek. Uwaga: Golgotka bywa zalodzona, a przy słabych opadach wystają tu kamienie. Dlatego odcinka tego nie polecam do zjazdu, również z tego względu, że stromy szlak wiedzie w tym miejscu „korytem” – droga jest tu po prostu wyżłobiona w warstwie gleby i fliszu. Jeśli już decydujemy się na zjazd, warto zsunąć się bokiem lub zjechać pługiem (choćby ze względu na turystów, którzy mogą podchodzić z dołu). Ale nie jest to na szczęście żaden problem, ponieważ można ją w czasie zjazdu ominąć, wybierając drogę leśną zwaną przez tubylców nartostradą (o czym później).

 

   Podejście Golgotką za to dobrze nas rozgrzeje. Kilkanaście minut później wychodzimy z lasu na Polanę Brożek. Po lewej stronie mijamy „Kolbego” (taką skrótową nazwą najczęściej operują tutejsi turyści). To charakterystyczny pomnik – ołtarz poświęcony św. Maksymilianowi Kolbemu. Wbite korzeniami do góry drzewa połączono drutem kolczastym. Ołtarz mijamy z lewej strony. Według moich obliczeń to około jedna trzecia drogi. Szlak wiedzie głównie lasem, choć od czasu do czasu wychodzimy na rozległe polany z bacówkami, z których rozpościera się widok na Podhale i Tatry. Największą polaną na trasie naszej skitury jest Bukowina Waksmundzka, którą trawersujemy, odbijając nieco w lewo. Przy zamieci i zasypanym szlaku miejsce może być problematyczne. Za Bukowiną Waksmundzką do zielonego dołącza szlak niebieski, wyprowadzający z Łopusznej. Przed nami drugie po Golgotce, nieco bardziej strome podejście przez las.

 

   Kolejnym charakterystycznym punktem jest połączenie ze szlakiem żółtym. Stąd już wyraźną drogą, zazwyczaj dobrze utrzymaną nawet zimą, dochodzimy w ciągu kwadransa w pobliże schroniska. Na ostatnim odcinku odbijamy ponownie z drogi w lewo w wąski skrót i pięć minut później dochodzimy przez las do schroniska. Zjazd jest przyjemny, bowiem na zielonym szlaku – z wyjątkiem Bukowiny Waksmundzkiej – nie ma płaskich odcinków. Natomiast warto zjeżdżać uważnie, ponieważ większa część trasy wiedzie po prostu drogą, która jest zbyt wąska, by „kręcić”. Nie ma tu jednak żadnych stromizn. Przy dobrych warunkach można zjeżdżać „na krechę”, zawsze jednak uważamy na turystów! W dolnej części, obok charakterystycznego „wiatraka” odbijamy w prawo na polany (przyjemny odcinek

do zjazdu). Stąd jeszcze raz w prawo wchodzimy w las, na początek nartostrady (w ten sposób omijamy Golgotkę). Uwaga – na niektórych nowych mapach nie ma oznaczeń nartostrady ani szlaku narciarskiego z Turbacza. Jeśli nie jesteśmy pewni, którędy jechać, trzymajmy się do końca szlaku zielonego.

Opcjonalny jest też żółty szlak z Kowańca. Nieco dłuższy, z odcinkami niemal płaskimi, wiodący nieopodal Kaplicy Papieskiej.

 

 

Z ŁOPUSZNEJ SZLAKIEM CZARNYM I CZERWONYM

 

Dystans: 8,5 km

Przewyższenie: 658 m

Maksymalne nastromienie:

około 25 stopni

Czas przejścia: około 2,5–3 godzin

(latem)

 

   Warto polecić ten szlak ze względu na piękne położenie i odludność. Już sama Łopuszna, a dokładnie przysiółek zwany Zarębkiem, wcinający się w gorczańską dolinę wzdłuż potoku Łopuszna, godny jest polecenia. Uwaga: ten szlak wymaga bardzo dobrej orientacji w terenie i jest przeznaczony wyłącznie dla osób mających doświadczenie w zimowej turystyce górskiej.

   Z drogi wojewódzkiej 969 Nowy Targ – Nowy Sącz w Łopusznej skręcamy na północ (w lewo, jadąc od Nowego Targu), w stronę widocznych z głównej drogi stadniny koni i Dworu Tetmajerów. Mijamy po lewej stronie dwór (będący fi lią Muzeum Tatrzańskiego), drewniany zabytkowy gotycki kościółek pod wezwaniem Św. Trójcy, pochodzący z XV wieku, przejeżdżamy przez most na Dunajcu, mijamy też Izbę Regionalną im. ks. prof. Józefa Tischnera. Łopuszna była miejscem jego zamieszkania, chętnie tu powracał. Jego grób znajduje się nieopodal, na cmentarzu parafialnym.

 

   Aby wjechać na właściwą drogę, która wyprowadzi nas na Zarębek, podążajmy za kierunkowskazem na ośrodek „Natanael”. Jedziemy lekko pod górę, na północ, około trzech kilometrów (to odległość od kościółka do początku szlaku). Domy są coraz rzadsze, a przysiółek przechodzi w górską dolinę. W zasadzie, jeśli mamy przed sobą cały dzień, a zima jest „bogata”, auto możemy zostawić już na Zarębku Niżnim (albo nawet na parkingu przed kościołem) i wędrować dalej przez wieś na fokach. Jeśli wolimy podjechać samochodem, parkujemy wyżej, niedaleko widocznego z naszej drogi kierunkowskazu ze znakiem czarnym (po prawej stronie).

   Jesteśmy pomiędzy Zarębkiem Średnim a Wyżnim, na wysokości 652 m n.p.m. Wchodzimy na szlak czarny. Przy obfi tych opadach śniegu bardzo łatwo go zgubić, ponieważ kluczy w lesie, zbacza z wyraźnych dróg i duktów (zimą również mogą być one niewidoczne

pod śniegiem). Dlatego warto mieć ze sobą mapę i kompas, by w razie potrzeby iść na azymut. Trasa wiedzie niedaleko Pucołowskiego Stawku i doprowadza nas – w rejonie Polany Rąbaniska – do szlaku czerwonego (Głównego Szlaku Beskidzkiego). Pamiętajmy, że wędrujemy częściowo przez obszar Gorczańskiego Parku Narodowego i ze względu na ochronę przyrody trzymamy się wyznaczonej ścieżki (w miarę możliwości). Pomiędzy polanami Rąbaniska i Zielenica wchodzimy dodatkowo w obszar ostoi gorczańskiej, gdzie możemy spotkać głuszca – największego i najrzadszego przedstawiciela kuraków leśnych w Polsce, objętego ochroną gatunkową. Zimą można obserwować charakterystyczne tropy tego ptaka, dochodzące nawet do 12 centymetrów. Jesienią palce jego nóg obrastają po bokach rzędem drobnych igieł rogowych, które powiększają ich powierzchnię i ułatwiają mu chodzenie po śniegu. Ze względu na okres tokowania, który przypada na marzec, oraz fakt, że przez całą zimę głuszce bardzo łatwo przepłoszyć, pamiętajmy, by wędrując przez Gorce nie schodzić ze szlaków, zachowywać się w miarę cicho, a podczas zjazdów również trzymać się znakowanej trasy. Odpuśćmy głośne, radosne krzyki „juhu!”, nawet jeśli napotkamy tu puch życia.

   Ostatni odcinek szlaku wiedzie na zachód szerokim, pozbawionym drzew grzbietem, z którego widać już schronisko. Na wschód mamy panoramę między innymi na Lubań i Jezioro Czorsztyńskie. Szlak miejscami wypłaszcza się i jeśli zdecydujemy się również na zjazd tą trasą, musimy liczyć się z tym, że kilka odcinków trzeba będzie pokonać łyżwą lub nawet odpiąć piętę i w ten sposób przebyć płaskie fragmenty. Droga często jest nieprzetarta.

Jeśli dla urozmaicenia chcemy zjechać inną niż podejściowa trasą, ale ogranicza nas samochód zaparkowany na Zarębku, możemy wybrać szlak niebieski, który – podobnie jak czarny – swój początek bierze w Łopusznej. Zjedziemy dokładnie do drogi z Łopusznej na Zarębek. Uwaga – może on być jednak jeszcze trudniejszy jeśli chodzi o orientację niż czarny! Już na samym jego końcu, tuż przed zjazdem z lasu nad potok Łopuszna i wyjściem na drogę jezdną, czeka nas kilka metrów bardziej stromej (około 35 stopni) ścianki.

 

Tekst: Agnieszka Szymaszek

Zdjęcia:Adam Śmiałkowski

Magazyn GÓRY nr.246

 

Pierwsza część Skiturowego cyklu 

Druga część 

Przewodnik Skiturowy

Najnowszy numer magazynu GÓRY

 

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
Piechur
Niestety wybrałem szlak z Łopusznej z powrotem szlakiem niebieskim do Zarębka. Mimo dość dużej ilości śniegu zjazd nieboeskim szlakiem był niemożliwy: gęsty las, bardzo wąska ścieżka, chwilami brak śniegu wśród zabudowań. Przejście pieszo byłoby przyjemniejsze :)

 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com