baner
 
 
 
 
baner
 
2005-02-25
 

Z kroniki TOPR....

Szlaki są zasypane, nieprzetarte. Próba wędrowania gdzieś wyżej to męczące torowanie w głębokim śniegu, do tego obawa przed realnym zagrożeniem lawinowym.


Piękna śnieżna zima. Prawie co dnia posypywało śniegiem. Nie bardzo tylko chciało wyjść zza chmur słoneczko. Ale chyba nikt nie narzeka na warunki w górach. Na wszystkich trasach narciarskich mnóstwo śniegu, wielu narciarzy, bo to przecież „warszawskie ferie”. Gestorzy starają się, by trasy były wzorowo przygotowane, by w ten sposób przyciągnąć jak najwięcej narciarzy.

Problem mają tylko turyści, którzy praktycznie nie mogą chodzić powyżej tatrzańskich schronisk. Szlaki są zasypane, nieprzetarte. Próba wędrowania gdzieś wyżej to męczące torowanie w głębokim śniegu, do tego obawa przed realnym zagrożeniem lawinowym.

W poniedziałek miałem okazję z pokładu śmigłowca popatrzeć na szczyty, granie i doliny. Wszędzie zalega ogromna ilość śniegu. Tatry zasypane jak rzadko.

Podskórnie czuć, że np. gwałtowne ocieplenie, czy zapowiadane w najbliższych dniach intensywne opady śniegu spowodować mogą zejście wielu lawin.

Jak na razie pokrywa śnieżna wygląda na stabilną - widać niewiele zsuwów czy małych lawinek, choć na niektórych płd. zboczach można zaobserwować charakterystyczne pęknięcia pokrywy śnieżnej, które mogą dać początek dużym lawinom.

Miniony tydzień w górach minął spokojnie. Nie zanotowano poważniejszych wypadków.

W sobotę 19.02 w rejonie Włosienicy poważnie zasłabła turystka. Na pomoc ratownicy pojechali karetką terenową i przetransportowali tracącą przytomność kobietę do szpitala.

W poniedziałek 21.02 - podczas zjazdu z Grzesia narciarz uderzył w drzewo, doznając urazu głowy. Na pomoc ratownicy polecieli śmigłowcem Mi-2. Po dotarciu na miejsce wypadku ratownicy opatrzyli go i  zwieźli do Doliny Chochołowskiej.

Jak to już tej zimy bywa, najwięcej pracy mieli ratownicy na stokach narciarskich. Są ferie. Na każdym stoku wielu narciarzy i niestety, wiele wypadków.

W minionym tygodniu ratownicy zwieźli 162 kontuzjowanych narciarzy. Nierzadko są to wypadki ciężkie, urazy głowy, kręgosłupa, poważne złamania.

Do największej liczby wypadków narciarskich, bo do 58, doszło w kompleksie narciarskim Kotelnica Białczańska. Na Szymoszkowej i w Białce było po 18 wypadków, na Gubałówce i w Małem Cichem po 15, na Kasprowym 14, na Bukowinie 11, na Nosalu 10, a w Murzasichlu 3.

To naprawdę wiele. Każdy wypadek to z reguły kilkutygodniowy lub kilkumiesięczny gips, często konieczność operacji, a potem długotrwała rehabilitacja. Przez kilka miesięcy narciarz wyłączony jest z czynnego życia.

Narciarze, prosimy o ostrożną jazdę. Złamanie trwa sekundę, a leczenie - miesiące.

Na najbliższy tydzień zapowiada się dalej zimowa aura. Przewidywane są opady śniegu, a później może zza chmur wyjrzy słońce. Wszak marzec tuż-tuż.

Niestety, nic nie zapowiada poprawy warunków do uprawiania wysokogórskiej turystyki. Dalej będą zasypane szlaki i duże zagrożenie lawinowe. Nie polecamy więc wysokogórskich wycieczek.

W sobotę 19.02 - po dwóch latach - powrócił do Zakopanego śmigłowiec Sokół. Przez ten czas najpierw toczyła się batalia o to, by go po awaryjnym lądowaniu w Murzasichlu 29.01.2003 roku wyremontować, później, by znaleźć na remont pieniądze.

Prawie się udało. Śmigłowiec po remoncie jest jak nowy. Problemem są jeszcze pieniądze, których zabrakło na zapłacenie za cały remont. Ale najważniejsze, że śmigłowiec już jest i będzie można dzięki niemu szybciej dotrzeć z pomocą w góry.

Adam Marasek, Kronika TOPR

Źródło: www.tygodnikpodhalanski.pl

(dg)

25.02.2005


 

 

KOMENTARZE
Nick *:
 k
Twoja opinia *:
 
Dodaj komentarz
 
 
 
Copyright 2004 - 2024 Goryonline.com